A może dywidenda z funduszu?
Nie każdy ma czas i determinację niezbędną aby samodzielnie inwestować na giełdzie papierów wartościowych i jest to całkowicie zrozumiałe. Można przecież powierzyć swoje pieniądze profesjonalistom i nie jest to żaden wstyd, a często przejaw rozsądku. Czy warto teraz zacząć swoją przygodę z inwestowaniem w fundusze i które ewentualnie wybrać?

Ten artykuł jest częścią cyklu „DYWIDENDA JAK W BANKU, CZYLI O DŁUGOTERMINOWYM INWESTOWANIU OSZCZĘDNOŚCI”, który prowadzę wraz z Maćkiem Samcikiem – autorem bloga „Subiektywnie o finansach”.

W ramach akcji ukaże się łącznie 16 artykułów na naszych blogach, zorganizowane zostaną 3 webinary na żywo, 3 klipy video oraz konkursy z nagrodami.

Obejrzyj koniecznie pierwsze video naszej akcji w którym udaliśmy się do jaskini hazardu aby sprawdzić czy giełda ma coś wspólnego z ruletką i pokerkiem:

 
Po grze w pokera i ruletkę, przedawkowaliśmy nieco z aktywami i musieliśmy udać się do lekarza aby otrzymać receptę na wyższy zysk:
 
 
A ostatnio wybraliśmy się na ryby, aby przekonać się, że inwestowanie długoterminowe w spółki dywidendowe wymaga cierpliwości, ciszy i spokoju
 
 
Poprowadziliśmy wraz z Maćkiem Samcikiem 3 webinary o podstawach inwestowania w spółki dywidendowe:
 
 
oraz o zaletach inwestowania w ramach kont IKE i IKZE:
 
 
i w końcu o inwestowaniu w fundusze inwestycyjne:
 
 

Czy teraz jest dobry moment na kupno funduszy inwestujących w polskie akcje?

John Templeton w 1994 roku powiedział: "Rynek byka rodzi się z pesymizmu, rośnie dzięki wątpliwościom, dojrzewa dzięki optymizmowi i umiera w euforii". Jeśli prześledzimy historię wszystkich pełnych cykli giełdowych, to faktycznie możemy podzielić ja na 14 faz emocjonalnych – na samym dnie ludzie znajdują się w depresji, po której następują stopniowo – nadzieja, ulga, optymizm, podniecenie aż w końcu pojawia się radość i euforia, która kończy trend wzrostowy.

 

Źródło: http://buffett.pl/hossa-bessa.html

Nie trzeba mieć doktoratu z ekonomii, ani z psychologii, aby mieć pojęcie gdzie mniej więcej znajdujemy się jeśli chodzi o nasz polski rynek. Możemy zabawić się w metodę eliminacji, na zasadzie – gdzie na pewno nie jesteśmy. Otóż z pewnością polscy inwestorzy nie są w stanie optymizmu, podniecenia, radości ani tym bardziej euforii – te fazy możemy ze 100% pewnością odrzucić w przedbiegach i zostaje nam tym samym tylko 10 faz do selekcji.

Nie sądzę abyśmy byli wciąż  w fazieniepokoju” – taki dość spory niepokój był już w 2015 roku, kiedy wybory prezydenckie nieoczekiwanie wygrał Andrzej Duda i wzrosło ryzyko wprowadzenia podatku bankowego i od sieci wielkopowierzchniowych, pomocy dla frankowiczów, a później rosły obawy o kondycje chińskiej gospodarki. 

Niedowierzanie, to faza, podczas której rynek próbuje się bronić i następuje korekta wzrostowa – takową mieliśmy już przez dwa miesiące w 2015 roku – we wrześniu i październiku, kiedy to WIG zdołał wzrosnąć o 8% od dołka „chińskiego mini-krachu”.

Strach też już był, kiedy nieoczekiwanie pełnie władzy przejął PIS, wprowadzając podatek bankowy i od sklepów wielkopowierzchniowych a także potwierdzając chęć pomocy „frankowiczom”.

Desperacja moim zdaniem nastąpiła pod koniec ubiegłego roku, aby zamienić się w panikę w styczniu po obniżeniu ratingu Polsce przez S&P. Następnie od lutego nastąpił rajd ulgi, podczas którego indeks WIG wzrósł o ponad 20%, co można nazwać „mini-hossą”. Niestety prawie cała ta ułańska szarża została zniwelowana przez obawy o Brexit, które zakończyły się jak każdy trend spadkowy, paniką.

W moich rozważaniach dochodzę zatem do wniosku, że nasz rynek znajduje się albo w fazie „nadziei” albo już w fazie „ulgi”. Jesteśmy bowiem tuż po klasycznej fazie paniki, którą niewątpliwie obserwowaliśmy po wynikach brytyjskiego referendum 24.06.

Wykres WIG z zaznaczonymi przeze mnie etapami emocjonalnymi rynku (kliknij aby powiększyć):

Źródło: opracowanie własne na podstawie Stooq.pl

Jeśliby kierować się tylko nastrojami na rynku, to faktycznie obecnie jest idealny moment aby nabywać jednostki funduszy inwestujących w fundusze akcji.

Posłużę się jeszcze jednym wskaźnikiem sentymentu wśród inwestorów indywidualnych, publikowany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych – INI (indeks nastrojów inwestorów):

Źródło: sii.org.pl

Źródło: opracowanie własne na podstawie Stooq.pl

Od początku publikacji tego wskaźnika nie było niższego odczytu niż w tygodniu po ogłoszeniu decyzji o Brexicie, co jest potwierdzeniem mojej tezy o tym, że mieliśmy do czynienia z ewidentną fazą paniki. Porównywalnie niskie odczyty wskaźnika notowaliśmy w 2012 roku podczas dna poprzedniej bessy – tej spowodowanej problemami strefy Euro a szczególnie krajów tzw. PIIGS (Portugalia, Irlandia, Italia, Grecja i Hiszpania). Wtedy był to doskonały moment na akumulację jednostek funduszy inwestycyjnych – szczególnie tzw. „MiS-iów” czyli małych i średnich spółek.

Obecnie ze względu na dużą niepewność inwestorzy z zasobnymi portfelami raczej wybierają akcje dużych, stabilnych spółek dywidendowych, czyli takich, które z dużą regularnością dzielą się zyskiem z akcjonariuszami, wypłacając dywidendy. Partner naszej akcji – BPH TFI ma w swojej ofercie fundusz inwestujący wyłącznie w spółki dywidendowe – BPH Dywidendowy. Przeprowadziłem nawet wywiad z zarządzającym tym funduszem, Panem Michałem Sikorskim <<LINK>>. Na uwagę zasługuje fakt, że fundusz ten nie tylko inwestuje w spółki wypłacające dywidendy, ale też sam dywidendę wypłaca.

Link do szczegółów dotyczących tego funduszu <<LINK>>

 Minimalna wpłata to 1000 zł.

Czy w takim razie Polacy dostrzegają okazję i kupują fundusze akcji?

Niestety wygląda na to, że Polak jak zwykle, mądry po szkodzie…Polacy wciąż stronią od inwestowania w fundusze akcji a w ubiegłym miesiącu wycofali z nich aż ponad 1,5 mld zł – to efekt paniki brexitowej. Co więcej, pieniądze zgromadzone przez Polaków w funduszach akcyjnych stanowią zaledwie 10% wszystkich, które znajdują się w funduszach inwestycyjnych. Największy udział mają fundusze aktywów niepublicznych, czyli nienotowanych na GPW (głównie wierzytelności), w których znajduje się aż 108 mld zł (41% całości), następnie prym wiodą fundusze obligacji, czyli dłużne (16% całości), mieszane (12% całości), gotówkowe (11% całości) i dopiero na 5-tym miejscu znalazły się fundusze inwestujące w akcje. To również można traktować jako pozytywny sygnał z kontrariańskiego punktu widzenia, na zasadzie, że im bardziej ludzie stronią od danych aktywów, tym lepsza jest to okazja inwestycyjna. W myśl tej zasady może niepokoić duża popularność funduszy surowcowych w ostatnich miesiącach – w samym czerwcu wartość zgromadzonych w nich funduszy wzrosła o 15% i zbliża się już do miliarda. Jednak w porównaniu do innych funduszy nie jest to wciąż imponujący wynik w wartości absolutnej, zatem ten skok wynika najwyraźniej z tzw. efektu niskiej bazy – skoro w tych funduszach było stosunkowo mało kasy, to teraz jak Polacy wykazują większe zainteresowanie inwestycjami w surowce (głównie w złoto), to nic dziwnego że dynamika wzrostu jest dwucyfrowa.

Zestawienie poszczególnych rodzajów funduszy inwestycyjnych (dane za czerwiec 2016):

Źródło: analizyonline.pl

Czy warto inwestować w fundusze surowcowe?

Przyjrzyjmy się wykresom 4 kluczowych surowców:  złota, srebra, ropy naftowej i miedzi.

Złoto

 

Złoto po ustanowieniu szczytu wszechczasów w 2011 miało bardzo złą passę i  do 2015 roku właściwie nieustannie traciło na wartości. Od tego roku mamy bardzo śmiałe odbicie, które wyniosło już kurs złota o dobre 30% od dołka. Odbicie wydaje się zbyt mocne aby być kolejną korektą w bessie – być może to początek kolejnej silnej hossy kruszcu, powodowanej rosnącą inflacją

Srebro

Podobnie jak w przypadku złota, mamy od początku roku bardzo dynamiczny trend wzrostowy a co warte podkreślenia, polski inwestor korzysta dodatkowo na wzroście kursu dolara (złoto i srebro są wyceniane w USD).

Ropa naftowa

Ropa naftowa jest również po bardzo dynamicznym odbiciu od wieloletniego dołka, ale jeśli popatrzeć na notowania w ostatnich 15 latach, to wciąż jest tania.

Miedź

Na wykresie cen miedzi widzimy nieustanny trend spadkowy od dobrych 5 lat, ale obecnie pojawiła się duża szansa na jego odwrócenie i  powtórzenie tego samego scenariusza, jaki obserwowaliśmy na pozostałych surowcach – srebrze, ropie i złocie, czyli wzrost o ok. 30%.

Nasz partner – BPH TFI ma w swojej ofercie fundusz Globalny Żywności i Surowców” <<LINK>>, inwestujący jak sama nazwa wskazuje w surowce oraz produkty rolne. Jest to fajna forma dywersyfikacji, bowiem w okresach kiedy gorzej radzą sobie surowce czyli złoto, srebro, ropa czy miedź, fundusz stara się wypracowywać zysk na rynku produktów rolnych, inwestując np. w kukurydzę, kawę czy cukier.

Fundusz BPH GZIS zarobił dla swoich Klientów przez ostatnie 6 miesięcy prawie 15%!

Minimalna wpłata to 1000 zł.

W ofercie BPH TFI jest również inny fundusz, inwestujący w surowce - Superior Rynku Surowców <<LINK>>

Co ciekawe ten fundusz jest bez opłat manipulacyjnych, poziom wynagrodzenia dla TFI uzależniony od wypracowanego wyniku dla Klienta – czyli opłata od wypracowanego zysku w skali roku, powyżej ustalonego poziomu odniesienia (wartości referencyjnej) lub określonego indeksu. To po prostu dodatkowa motywacja dla nas, zarządzających Funduszem, do wypracowywania wysokich stóp zwrotu dla Ciebie!

Jest to jednak fundusz kierowany do inwestorów z bardzo zasobnymi portfelami - minimalna wpłata do 500 000 zł.

Wciąż trwa konkurs a do wygrania są książki autorstwa Maćka Samcika – każdy kto do 29 lipca zainwestuje przynajmniej 10 000 zł w dowolne fundusze BPH TFI otrzyma książkę Maćka Samcika z jego dedykacją. Są też nagrody specjalne – bezpośrednie spotkanie z Maćkiem Samcikiem i przedstawicielami funduszu BPH TFI, podczas którego można zasięgnąć rady w kwestii inwestycji i oszczędzania od bardzo dobrych specjalistów.