Summer rally i co dalej z giełdą akcji?
Amerykański indeks giełdowy - S&P 500 pokonał rekordy historyczne i wspina się na coraz to wyższe poziomy na klasycznej ścianie strachu. Nasz WIG odrabia straty po majowym załamaniu, spowodowanym niesłusznymi całkowicie obawami o wznowienie wojen handlowych przez Trumpa.

Poniżej wykres amerykańskiego indeksu S&P 500 (kliknij aby powiększyć):

źródło: TopStock.pl

Jak widać, Amerykanie, jako można śmiało stwierdzić - liderzy obecnej hossy, już dawno uporali się z poprzednim szczytem historycznym z ubiegłego roku i ustanawiają kolejne szczyty praktycznie co kilka dni, ponieważ rozpoczęli kolejną falę wzrostową.

Na uwagę zasługuje fakt, że nastąpiło to dosłownie 7 miesięcy po największej wyprzedaży akcji od 10 lat i najgorszym grudniu od 1929 roku!

Odbicie na giełdzie amerykańskiej przybrało zatem formę bardzo rzadko spotykanej formacji w kształcie litery V (V-shaped recovery), którą z resztą obserwowaliśmy właśnie 10 lat temu, kiedy kończyła się wielka bessa lat 2007-2009.

Czy teraz będziemy mieli powtórkę z rozrywki i przed nami kolejne 10 lat wztostów?

Tego nie wiemy, ale z mojego doświadczenia największe, najmocniejsze ruchy na giełdzie następują w momencie, kiedy to "gruby" się pomyli i tak było właśnie 10 lat temu w lutym i marcu 2009 roku oraz moim zdaniem również w grudniu ubiegłego roku.

Dekadę temu gruby kapitał przez moment uwierzył w "koniec świata" i sypał materiałem w USA jakby nie było jutra. Miał ku temu poważne powody, bo przecież kilka dużych banków upadło jak Bear Sterns czy niechlubny Lehman Brothers a oszust Bernard Madoff poszedł siedzieć na dożywocie za przekręty.

W grudniu ubiegłego roku "gruby" też się pomylił, bo wywalił bardzo dużo wartościowych akcji w USA, bo bał się nadejścia recesji i bessy - tak, to nie pomyłka! Wywalał dobre akcje nie dlatego, że coś się z nimi konkretnie złego działo, ale z obawy przed nadejściem wyimaginowanego kryzysu. Tym razem bowiem nie było żadnego, absolutnie żadnego namacalnego dowodu, że z gospodarką może coś niedobrego się stać a tym bardziej, że spółki takie jak Apple, Facebook czy Google będą miały gorsze okresy w perspektywie roku czy dwóch.

Jedyną psychozą jaką kierował się tłum oraz w dużej częśći "gruby" to był potencjalnie negatywny wpływ wojen handlowych z Chinami oraz dalszych podwyżek stóp przez FED (amerykański bank centralny).

Te dwa powody do obaw o stan amerykańskiej gospodarki przestały mieć rację bytu - FED zaprzestał podwyżek stóp a nawet zapowiedział obniżkę podczas nadchodzącego spotkania pod koniec lipca (30-31.07) a Trump ogłosił zawieszenie broni w wojnie handlowej z CHRLD oraz wznowienie rozmów i co najważniejsze wycofał się z bana na Huawai, co było niewątpliwym gestem dobrej woli. 

Jeśli zatem duży kapitał się pomylił, to musiał odkupić akcje wyżej i to napędzało ceny akcji aż do teraz, kiedy to do rajdu dołączają osoby stojące z boku, czekające do niedawna na skuteczne przełamanie poprzedniego szczytu. Teraz kiedy to zostało wykonane, stopniowo przyłączają się do party, przynosząc swój kapitał na rynek akcji. Daleko jeszcze według mnie do momentu w którym na giełdę wróciłaby tzw. "ulica" a paradoksalnie w ostatnich okresach mieliśmy spore umorzenia jednostek funduszy inwestycyjnych zarówno w USA jak i w Polsce. Co ciekawe, pomimo wzrostów na giełdzie i pobicia rekordowych poziomów, przysłowiowy mr Smith wciąż preferuje obligacje i ewentualnie złoto jako swój wybór "bezpiecznej inwestycji".

Przypomnę, że hossa rodzi się w panice, rośnie na strachu a umiera w euforii - do tej ostatniej nam bardzo daleko a intuicja mi podpowiada, że raczej szybko nie nastąpi.

Jak sytuacja ma się na naszym podwórku?

Poniżej wykres indeksu WIG (kliknij aby powiększyć):

                                                                                                                          źródło: TopStock.pl

Od początku czerwca trwa tradycyjne "summer rally" ale ostatnio napotkaliśmy na silny opór w postaci zwykłej linii trendu spadkowego, poprowadzonej od szczytu historycznego ze stycznia 2018 roku poprzez szczyty z kwietnia.

Jak dalej potoczy się sytuacja na polskiej giełdzie?

Uważam, że nie ma powodów, dla których indeks nie miałby pokonać wyżej zaznaczonej bariery a sądząc po długiej już dość konsoilidacji ruch powinien być dynamiczny i sprowadzić nasz główny indeks do rekordów historycznych z 2018 roku.

To my teraz powinniśmy nadrabiać straty do Amerykanów i pobić nasz własny rekord czego życzę posiadaczom akcji, w tym sobie.

Z inwestorskim pozdrowieniem, 

Albert "Longterm" Rokicki

Email: kontakt@longterm.pl

Kanał Youtube: www.youtube.com/user/alrokas

Fanpage na Facebooku: www.facebook.com/longtermblog

Twitter: https://twitter.com/Longterm44

Treści przedstawione w powyższym artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszych treści, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszych treści. Inwestowanie na giełdzie przy braku odpowiedniej wiedzy i doświadczenia wiąże się z ryzykiem utraty nawet całości zainwestowanego kapitału!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone są *

Jest taka gra planszowa: 

https://boardgamegeek.com/boardgame/33732/tulipmania-1637

Tulipmania 1637 Spekulacja na pierwszym rynku bąbelkowym. Recenzje zbiera dość przeciętne ale ma swój klimat i po pewnym przerobieniu zasad jest naprawdę klimatyczna.

Polecam.

odpowiedz

Jesteśmy na plusach ujemnych i to jest najważniejsze. 

https://www.bankier.pl/wiadomosc/WIG20-na-plusie-ujemnym-7721582.html

To jest właśnie to za co kocham warszawską giełdę. Nieważne są kursy, mogą nawet zjechać o 50 procent, ważne żeby indeks pokazał to co trzeba, a czy za 20 czy 30 lat połowa albo więcej spółek upadnie to nie ma znaczenia bo i tak pobijemy rekordy wszechczasów.

Cały zysk to będą dywidendy, kursy będą niższe z 50 proc ale indeks i tak odpowiednio przemodelowany da 200 proc zysku i pokona obligacje, lokaty czy inflację o 50 proc.

A na co komu jakikolwiek zysk do wykazania, ma się tarczę podatkową na lata.

Patrz niżej: A kogo obchodzi indeks WIG, który jest reliktem przeszłości i niczego nie pokazuje.

Kiedy coś o pewnych aktywach- bitcoinie, litecoinie, ethereum i innych coinach?

odpowiedz

Wydaje mi się, że zbliża się ten czas, błogosławiony czas, chwila jest coraz bardziej bliska, w której można byłby coś wspomnieć o Wielkiej Hossie Pokoleniowej. Coś dla serca, coś dla ducha, że walczymy, wstajemy, w tej chwili próby, gdy Armia Czerwona stoi na Odrze, my wierzymy w Fuhrera i jego Wunderwaffe. Na murach Berlina kreślimy dumnie- Berlin bleibt deutsch.

odpowiedz

Taka jest potęga Bitcoina, aktywów pewnych opartych na wolnorynkowych wartościach a nie widzimisię banksterów centralnych i polityków.

odpowiedz

Jak się okazało, warto było zainwestować w pewne aktywa typu Bitcoin odporne na inflację i wojny handlowe a nie w aktywa notowane w Fiatach czyli pieniądzu fiducjarnym, opartym na wierze

odpowiedz

Jak zwykle tylko nieliczne walory dadzą zarobić Albercie

odpowiedz

A kogo obchodzi indeks WIG, który jest reliktem przeszłości i niczego nie pokazuje.

Kiedy coś o bitcoinie, litecoinie, ethereum i innych coinach?

odpowiedz

Dzięki jak zwykle za dobrą analizę.  Pozdr

odpowiedz